poniedziałek, 25 lutego 2019

Pączki drożdżowe na zakwasie - pączki na dwóch zaczynach - najlepsze paczki świata

Nadszedł luty i nasze comiesięczne wypiekanie w Piekarni Amber.
Tym razem jednak nie mogło być inaczej, wszak zaraz Tłusty Czwartek, potem Ostatki, więc Ania wybrała do wspólnego wysmażania pączki.
Nie są to zwykłe pączki - one są niezwykłe.
Nad przepisem pracowała Monika z bloga Gotuję, bo lubi, dopracowywała szczegóły, mieszała, smażyła, napisała przepis a teraz my możemy cieszyć się pysznymi pączkami.
Powiem od razu że nie są to łatwe pączki do przygotowania ale jak się skupiłam i opracowałam swój sposób zrobienia, poszło jak z płatka.
Zaczęłam ok. 14 w południe, zrobiłam oba zaczyny a ponieważ rosły jak szalone więc nie czekałam 8 godzin a tylko 6 i wieczorem zrobiłam ciasto.
Wstawiłam je do lodówki a rano ok. godziny 9 wyjęłam wyrośnięte ciasto, ocieplałam aby ok. 14 mieć pyszne pączki na talerzu.
Polecam każdemu grupowo i indywidualnie usmażyć sobie te pączuchy, warto.
Zaraz Tłusty Czawartek.
A nie zauważyliście przypadkiem wiosny? ktoś ją widział? bo mi się już ckni, dobrze że dzięki pączkom zapomniałam że jest zimno i luty.
Pozdrawiam jeszcze karnawałowo i do usmażenia.
Drożdżowe pączki z lukrem i skórką pomarańczową, na zakwasie.




Składniki: 27 pączków
Info za Moniką - 1 szklanka to 175 g 
Zaczyn drożdżowy:
  • 1 kulka świeżych drożdży wielkości ziarna groszku
  • 2 szklanki mąki typ 550 - u mnie orkiszowa jasna
  • 1 szklanka letniego mleka
Zaczyn levain:
  • 2 łyżki zakwasu pszennego
  • 1 szklanka mąki pszennej typ 550 - u mnie orkiszowa jasna
  • 1/2 szklanki wody
Ciasto właściwe:
  • oba zaczyny jw.
  • 1 i 1/2 szklanki letniego mleka
  • 4 szklanki mąki pszennej typ 550 - u mnie orkiszowa jasna
  • 15 g soli
  • 150 g zimnego masła
  • 5 łyżek cukru pudru - u mnie 3 łyżki ksylitolu
  • 4 łyżki rumu
  • 6 żółtek
  • 12 g świeżych drożdży
Dodatkowo:
Lukier:
  • sok z cytryny
  • cukier puder



Przygotowanie pączków.
Przygotowanie zaczynów:
Zaczyn drożdżowy:
  • Do miski wlałam letnie mleko, rozprowadziłam w nim drożdże, dodałam mąkę i wymieszałam na gładką papkę.
  • Nakryłam miskę folią spożywczą i odstawiłam na 8 godzin do przefermentowania - u mnie trwało to 6 godzin.
Zaczyn levain:
  • Zakwas rozprowadziłam w misce wodą, wymieszałam, dodałam mąkę i wymieszałam na jednolite ciasto.
  • Miskę nakryłam folią spożywczą i pozostawiłam do wyrośnięcia na 8 godzin - u mnie trwało to 6 godzin.
  • Zaczyn jest odpowiednio wyrośnięty jeśli łyżeczka zaczynu włożona do miski z wodą nie zatonie, a pływa po powierzchni wody.
  • Moje zaczyny aby lepiej fermentowały włożyłam do piekarnika z włączoną grzałką.
Przygotowanie ciasta właściwego:
  • Drożdże rozpuściłam w mleku, dodałam oba zaczyny, rozprowadziłam dokładnie.
  • Teraz wsypałam mąkę i wymieszałam ręką tak dokładnie aby nie było suchej mąki, oraz żeby nie było grudek.
  • Nakryłam miskę ściereczką i odstawiłam na 30 minut.
  • Po tym czasie dodałam do ciasta żółtka, cukier puder - ja ksylitol i rum, wymieszałam robotem z mieszadłem hakowym.
  • Wyrabiałam ciasto na 2 biegu przez 7 minut.
  • Ciasto było gładkie, bez grudek i zaczynało odchodzić od ścianek misy.
  • Zimne masło wyjęłam z lodówki, włożyłam je do woreczka foliowego i wałkiem uderzałam aż masło stało się miękkie ale nadal zimne.
  • Ubite masło pokroiłam na kawałeczki i dodałam do ciasta.
  • Na obrotach 1,5 wyrabiałam ciasto kolejne 8 minut aż ciasto wchłonęło całe masło.
  • Potem ciasto wyjęłam na omączony blat i wyrabiałam jeszcze kilka minut, jeśli trzeba podsypujcie mąką.
  • Z ciasta uformowałam kulę i włożyłam do pojemnika z pokrywką, wysmarowanego olejem.
  • Wstawiłam ciasto do lodówki na noc - była godzina 22 wieczorem.
  • Rano tj. o godzinie 9 wyjęłam ciasto z lodówki na blat aby się ociepliło przez 2 godziny.
  • Potem całe ciasto wyjęłam na omączony blat i podzieliłam na 3 części a z każdej z nich zrobiłam 9 kawałków.
  • Z każdego kawałka zrobiłam kulkę i na omączonym blacie zostawiłam przykryte ściereczką na 20 minut.
  • Potem z każdej kulki zrobiłam placek, nałożyłam łyżeczkę powideł, zlepiłam brzegi i uformowałam pączka.
  • Część pączków zrobiłam z białą czekoladą - wkładałam po 2 tafelki do środka i zlepiałam brzegi.
  • Układałam pączki na blaszkach wyłożonych papierem do pieczenia, lekko je spłaszczałam pamiętając aby między pączkami zostawić odległości bo sporo urosną.
  • Pozostawiłam pączki na blaszkach.
  • W dużym rondlu rozgrzałam olej i smalec - ok. 175 C, jeśli nie macie termometru wystarczy drewnianą pałeczkę chińską włożyć do tłuszczu i jak wokół niej tworzą się bąbelki to tłuszcz gotowy.
Mój patent na wkładanie pączków do tłuszczu:
  • Układam pączki na papierze do pieczenia, a jeszcze lepiej każdy pączek na małym kwadratowym kawałku papieru i wyrośnięty razem z papierem, nie uszkadzając wyrośniętej faktury - są bardzo delikatne, wkładałam na rozgrzany tłuszcz.
  • A jak paczek zanurzył się we wrzącym oleju zdejmowałam papier - odchodzi idealnie, szczypcami.
  • I tak po kolei jeden za drugim smażyłam pączki z obu stron na złoty kolor.
  • Osączałam z nadmiaru tłuszczu pączki na ręczniku papierowym.
  • Odłożyłam pączki do całkowitego wystudzenia, na początku mają one dość twardą skórkę ale zaraz ona zmięknie.
Przygotowanie lukru:
  • Wycisnęłam sok z cytryny.
  • Do moździerza wsypałam około 3/4 szklanki cukru pudru i wlewałam powoli sok z cytryny ciągle ucierając aż lukier był lśniący i miał odpowiednia konsystencję.
  • Polałam część pączków lukrem i udekorowałam skórką pomarańczową a drugą porcję posypałam cukrem pudrem.



Smacznego.
Przepis Monika Walecka.
"Podróże małe i duże"
Letnie klimaty - mniszek lekarski
W oczekiwaniu na cieplejsze dni wklejam zdjęcie letniego mniszka aby cieplej się zrobiło na sercu i duszy.

18 komentarze

  1. Mmmmmm....Kuszący pączkowy widok!
    Cieszę się, ze znalazłaś czas na wspólne pączkowanie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Warte by poświęcić im czas!
    Dziękuję za wspólne lutowe pączkowanie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ależ pysznie wyglądają Twoje pączusie i ten lukier...palce oblizywać. Do kolejnego wspólnego wypiekania.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jaka piękna fotorelacja ze wszystkich etapów robienia, Wow
    Dziękuję za wspólne smażenia tych pysznych pączków

    OdpowiedzUsuń
  5. Także piekliśmy je dziś w ramach lutowej piekarni Ani

    OdpowiedzUsuń
  6. Już się oblizuję na widok tych pączków, po moich został tylko cukier puder ;-) Dziękuję za wspólną pączkową zabawę :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękne! A propos wiosny, to w tym roku strasznie szybko przyszła, u mnie przebiśniegi już PRZEKWITAJĄ...

    OdpowiedzUsuń

Miło że mnie odwiedziłeś....zostaw po sobie ślad.
Anonimie-podaj swoje imię.
Jeśli podoba Ci się mój blog to proszę dodaj go do obserwowanych.
Dziękuję i zapraszam ponownie.

Obserwatorzy Blogger