czwartek, 31 stycznia 2019

Pałac Karskich we Włostowie czyli jak Henryk Marconi upiększał nasz kraj - woj. świętokrzyskie

Podczas naszego pobytu w Świętokrzyskiem na początku grudnia ubiegłego roku zawitaliśmy do Opatowa.
Pani przewodniczka dużo ciekawych rzeczy nam opowiedziała i zachęciła do obejrzenia teraz już ruin pałacu we Włostowie.
A ponieważ jest to 3 km za Opatowem czem prędzej pognaliśmy.
Powiem tak, dobrze że trafiliśmy tam zimą bo latem ciężko byłoby coś zobaczyć, wszystko bardzo zarośnięte a park w który pałac stoi, zaniedbany i zaśmiecony.
Mogłam tylko sobie wyobrazić jak było tam pięknie w latach świetności pałacu.
Zaczynamy.

Włostów - wieś sołecka w Polsce położona w województwie świętokrzyskim, w powiecie opatowskim, w gminie Lipnik przy drodze krajowej nr 9.
Po raz pierwszy nazwa Włostów pojawiła się w akcie z 1362, w którym to wymieniono dziedzica wsi, Bernarda. 
Osada jest jednak znacznie starsza. 
Według tradycji miejscowy kościół ufundowany został przez Piotra Dunina i ochrzczono w nim Wincentego Kadłubka.
W 1827 Włostów miał 38 domów i 332 mieszkańców.
Według Słownika geograficznego Królestwa Polskiego z lat 80. XIX w. we Włostowie był murowany kościół parafialny, gorzelnia, młyn wodny, 48 domów i 613 mieszkańców. 
Dziedzicem dóbr Włostów w 1881 był Michał Karski.
To tutaj Dziedzic wybudował piękny pałac.
Pałac rodziny Karskich z XIX wieku w ruinie z pozostałościami kaplicy i części narożnych budowli; rzeźby lwów przy bramie wjazdowej.

Zespół pałacowy - pałac, oficyna, brama parkowa, brama główna z lwami, park, lamus, wpisany do rejestru zabytków nieruchomych - nr rej.: A.524/1-6 z 44 z 1.09.1947, z 26.10.1956, z 19.12.1957, z 1.03.1967 i z 8.02.1978.


Pałac Karskich we Włostowie - neorenesansowy pałac wzniesiony w latach 1854 -1860 na zlecenie Stanisława Karskiego we wsi Włostów, według projektu Henryka Marconiego.
Henryk Marconi - ur. 7 stycznia 1792 w Rzymie, zm. 21 lutego 1863 w Warszawie - włoski architekt - od 1822 roku mieszkał w Polsce, przedstawiciel klasycyzmu, jeden z najwybitniejszych architektów pierwszej połowy XIX wieku tworzących na ziemiach polskich.


Ważniejsze jego dzieła to min.: Nowy Ratusz w Radomiu, Hotel Europejski w Warszawie, kościół św. Anny w Wilanowie oraz Sanatorium Marconi w Busku - Zdroju, Pałac Paca w Warszawie, szpital św. Trójcy w Kaliszu i wiele, wiele innych.
Był bardzo płodnym architektem i pozostawił po sobie sporą spuściznę.


Budowlę pałacową we Włostowie otaczał park o powierzchni ok. 10 hektarów.
Sam pałac składał się z 30 pomieszczeń, w tym trzech salonów, sali balowej, sali bilardowej i biblioteki. 
Miał tu swoją rezydencję biskup sandomierski Marian Ryx. 
Pozostałe pomieszczenia przeznaczono na sypialnie, bawialnie i pokoje gościnne, była również kaplica.


W skład zespołu pałacowo - parkowego wchodził także lamus, wzniesiony znacznie wcześniej, bo w XVI wieku, który zwany był zborem braci polskich, choć nie ma źródeł które potwierdzałyby takie pierwotne przeznaczenie budowli. 
Od zachodu do pałacu przylegała oficyna z kolumnowym portykiem, zbudowana w XVIII wieku. 
Do posiadłości wiodły dwie bramy: jedna w pobliżu samego pałacu, z dwoma lwami, druga, zwana "diabelską", od strony parku.


Włostowski pałac gościł między innymi Stefana Żeromskiego, który we Włostowie właśnie pracował nad Popiołami, a także Achillesa Ratti, który gościł tu jako nuncjusz apostolski.
Pałac popadł w ruinę już po zakończeniu II wojny światowej, gdy jego pomieszczenia zajęło Państwowe Gospodarstwo Rolne.


Obecnie pozostały z niego fragmenty ścian zewnętrznych i ruiny lamusa. 
W okresie PRL ucierpiał także przypałacowy park, w którym wycięto część starych drzew.
Od 2007 roku o zgodę na odbudowę pałacu stara się Stowarzyszenie Krzewienia Tradycji i Opieki nad Zamkiem Krzyżtopór.


Jednakże już wcześniej wojewoda świętokrzyski użyczył na okres 10 lat zespół dworsko - pałacowy we Włostowie Sekcji Diecezjalnego Instytutu Akcji Katolickiej Diecezji Sandomierskiej Stowarzyszeniu Wspierania Aktywności Lokalnej "Nasz Włostów". 
Decyzji w sprawie wniosku Stowarzyszenia Krzewienia Tradycji i Opieki nad Zamkiem Krzyżtopór jak dotąd nie podjęto.
Pałac we Włostowie odwiedzali najwybitniejsi ludzie. 
W regionie nie było lepiej urządzonej rezydencji.

Ostatni dziedzic Juliusz Karski wspomina dawne czasy i ostatnią wigilię.
Pałac tętnił życiem.
Odwiedzali go najwybitniejsi ludzie epoki. 
Nic dziwnego, w regionie nie było lepiej urządzonej rezydencji. 
W 1918 roku na zaproszenie Michała, dziadka Juliusza, jedną noc spędził tu nuncjusz papieski Achilles Ratti, późniejszy papież Pius XI. 
Miał tu swój pokój biskup Marian Ryx, ordynariusz diecezji sandomierskiej, wielki przyjaciel Michała Karskiego, tajnego szambelana trzech papieży: Piusa X, Benedykta XV i Piusa XI. 
W piętnastą rocznicę bitwy pod Konarami, 8 września 1929 roku, odsłonięty został pomnik poległych legionistów. 
Przewodniczącym komitetu budowy był ojciec Juliusza, Szymon. 
Na tę uroczystość przybył prezydent Ignacy Mościcki i trzy czwarte polskiego rządu.
Przebywał tu znany pisarz Jarosław Iwaszkiewicz. 
Szymon Karski poznał go, gdy wraz z żoną zwiedzał fiordy norweskie. 
Pisarz pracował w tamtym rejonie na placówce dyplomatycznej.
Tak oto przeniosłam się na chwilę w czasy Henryka Marconiego, rodziny Karskich i Stefana Żeromskiego.
Dobrze że zobaczyłam te ruiny bo jak widać na zdjęciach są w bardzo złym stanie i nie wiem czy za kilka lat będą nadal stały.


Jak będziecie w pobliżu nie zapomnijcie obejrzeć pałacu Karskich we Włostowie.
Ostatnia wigilia w pałacu we Włostowie - wspomnienie Juliusza Karskiego - Grudzień 1941 rok. 
Przed Bożym Narodzeniem nie ma tej atmosfery, która panowała przed wojną, przedświątecznych wizyt, telefonów ojca do przyjaciół z najbliższego sąsiedztwa z zaproszeniem, by wpadli na małe polowanie w dzień Wigilii. Nie będzie dużej choinki, którą dawniej stangret Koszelak przywoził końmi z naszego lasu spod Iwanisk. Salę jadalną zajmują Niemcy, a w bilardowym pokoju, gdzie odbędzie się wieczerza wigilijna, nie ma miejsca na tak wysokie drzewko. Zbliżają się święta, jest spory mróz i dużo śniegu. W wigilię nie mamy codziennych przedpołudniowych lekcji, więc z bratem Michałem przypinamy narty i biegniemy na nich na koniec parku, gdzie pod płotem w miejscu widocznych okopów z 1915 roku, tworzą się wysokie zaspy śnieżne. Biegając na nich musimy uważać na żołnierzy niemieckich, bo poprzedniego dnia zatrzymali nas i chcieli zabrać narty. Obowiązuje bowiem zarządzenie, że wszystkie narty o długości ponad 180 centymetrów są rekwirowane dla wojska na froncie wschodnim. A narty mojego starszego brata miały 182. Stelmach obiecał je skrócić po świętach do 180. Koło południa wracamy do domu. Na dużym stole mama z panną Anną Panasiewicz, gospodynią, przygotowuje paczki z prezentami dla służby. Ale paczki wydają się mniejsze niż dawniej, a zakupy były robione tym razem w Opatowie, a nie w Warszawie. Pomagamy ubierać choinkę zabawkami i łańcuchami zrobionymi przez nas w ubiegłych latach, ponieważ w tym roku nie było do tego nastroju. Zbliża się godzina piąta wieczorem. Rodzice układają pod choinką zabawki i prezenty dla dzieci i dorosłych. Każdy coś dostanie. Najpierw śpiewamy kolędy, potem oglądamy prezenty i bawimy się nimi. Siadamy przy stole, modlimy się, dzielimy opłatkiem. Życzymy sobie, by następne święta odbyły się już w wolnej Polsce. Do stołu podano zupę grzybową, następnie karpia z wody i karpia smażonego. Na deser był kompot z gruszek i makowce. Była to ostatnia wigilia w domu, który rodzina posiadała od 146 lat. Wyrzuceni przez Niemców musieliśmy go opuścić cztery miesiące później. Jak się okazało, na zawsze.
Artykuł napisałam przy udziale Wikipedii i echodnia.eu

2 komentarze

  1. Faktycznie latem, przez krzaczory nic byś nie zobaczyła i zdjęć nie zrobiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i byłabym rozczarowana a tak to choć trochę historii liznęłam.

      Usuń

Miło że mnie odwiedziłeś....zostaw po sobie ślad.
Anonimie-podaj swoje imię.
Jeśli podoba Ci się mój blog to proszę dodaj go do obserwowanych.
Dziękuję i zapraszam ponownie.

Obserwatorzy Blogger