wtorek, 16 października 2018

Zamek królewski w Łęczycy

Razem z diabłem Borutą powędrowaliśmy sobie u schyłku lata do Zamku w Łęczycy.
Malownicze widoki i zabytki zauroczyły nasze oczy i nacieszyły widokami.
Dziś zapraszamy na wycieczkę po Zamku królewskim w Łęczycy, w województwie łódzkim, w powiecie łęczyckim.
Zamek Królewski w Łęczycy – budowla obronna wzniesiona przez króla Kazimierza Wielkiego. 
Nie jest znana dokładna data rozpoczęcia budowy zamku i jej zakończenia. 
Początek prac budowlanych mógł mieć miejsce już niedługo po roku 1345, kiedy to ziemia łęczycka należała jeszcze do księcia Władysława Garbatego, jednak nie była już jego główną siedzibą. 


Król Kazimierz Wielki, naturalnie w porozumieniu z księciem, mógł już wówczas przystąpić do realizacji założenia obronnego.
Zamek stanął na sztucznym wzniesieniu otoczonym fosą, która zasilana była wodami przepływającej niedaleko rzeki Bzury. 

Niemal w całości został zbudowany z czerwonej cegły, osadzony na kamiennych fundamentach.
Zaraz po ukończeniu budowy, Zamek Łęczycki stał się rezydencją królewską Kazimierza Wielkiego, a następnie był siedzibą starosty łęczyckiego. 




W roku 1406 został spalony przez Krzyżaków, lecz po niedługim czasie udało się go odbudować, gdyż już w 1409 roku zjawił się tu sam Władysław Jagiełło, by wziąć udział w naradzie, na której podejmowano decyzje w związku ze zbliżającą się wielką wojną z zakonem krzyżackim - 1409–1411. 


Sam król przebywał na tym zamku wielokrotnie. 
W 1410 po bitwie pod Grunwaldem więziono tu jeńców wojennych, oczekujących na dostarczenie okupu.



W II poł. XV wieku w zamku wybuchł olbrzymi pożar, który zrujnował całą budowlę i w takim stanie została do lat 60. XVI wieku.
W czasie działań wojennych zamek kilkakrotnie przechodził z rąk do rąk, ale ostatecznie 7 października 1656 roku odbiły go wojska polskie pod wodzą króla Jana Kazimierza. 
Jednak w czasie kolejnej wojny, w 1705 roku zamek uległ całkowitej dewastacji.



W XVIII i XIX wieku władze pruskie próbowały zabezpieczyć ruiny, ale nie powstrzymało to postępującego niszczenia i doszło do zawalenia się wieży bramnej oraz częściowo drugiej wieży zamkowej. 
Przez kolejne lata okoliczni mieszkańcy wykorzystywali pozostałości zamku jako źródło materiałów budowlanych. 

Po zakończeniu II wojny światowej, zamek stał się siedzibą hufca harcerskiego, a w 1964 roku, przystąpiono do jego odbudowy, wznosząc tzw. Dom Nowy - dzisiejszą siedzibę Muzeum i częściowo rekonstruując zniszczone fragmenty budowli.
Diabeł Boruta, zwany też błotnikiem – fikcyjna postać, diabeł zamieszkujący podziemia zamku w Łęczycy.
Diabeł Boruta jest przedstawiany bardzo różnie, nie powinno to jednak nikogo dziwić, gdyż może on przybierać różne postacie. 
Boruta rozpustnik
Typową i ulubioną, stąd najczęściej spotykaną postacią, jest Boruta szlachcic, zwany też Borutą tumskim lub po prostu Czarnym. 
Był to wysoki szlachcic z długimi, czarnymi wąsiskami, o czarnych oczach, ubrany w bogaty kontusz zakrywający ogon i czapkę zasłaniającą rogi.
Diabeł Boruta jest znany na ziemi łęczyckiej od bardzo dawna. 
Wywodzi się go od słowiańskiego demona, boruty - leszego, borowego, który miał mieszkać w zalesionych i bagnistych okolicach dzisiejszej Łęczycy. 
Borowy był strażnikiem lasów i opiekunem zwierząt leśnych oraz patronem myśliwych. 
Samo imię Boruta pochodzi od przeniesienia ludzkiego nazwiska na nazwę bór, w momencie ludyzacji postaci borowego. 
Uważa się też, że imię Boruta pochodzi od lasu sosnowego – po staropolsku sosna to właśnie boruta.
W dniach 25 - 26 sierpnia odbywały się na Zamku Turnieje rycerskie i była to 20-sta edycja imprezy, odbywająca się rok rocznie.
W Muzeum mieszczą się działy:
  1. etnograficzny
  2. archeologiczny
  3. historyczny
Obecnie Muzeum Archeologiczne i Etnograficzne w Łodzi ogłosiło przetarg na roboty budowlane w ramach projektu „Tum - perła romańskiego szlaku na ziemi łęczyckiej“
MAiE realizuje go wspólnie z powiatem łęczyckim. 
Celem projektu jest częściowa rekonstrukcja grodu - średniowiecznej Łęczycy - w sąsiedztwie tumskiej archikolegiaty.
Diabła Boruty co prawda nie spotkaliśmy w zamku ale jego duch krążył w powietrzu.
Po kolejnej udanej wyprawie, polecamy i zapraszamy do Łęczycy.

0 komentarze

Prześlij komentarz

Miło że mnie odwiedziłeś....zostaw po sobie ślad.
Anonimie-podaj swoje imię.
Jeśli podoba Ci się mój blog to proszę dodaj go do obserwowanych.
Dziękuję i zapraszam ponownie.

Obserwatorzy Google+

Obserwatorzy Blogger