poniedziałek, 3 września 2018

"Na północ od Capri" Penelope Green - recenzja książki

"Urokliwa opowieść o życiu, kusząca śródziemnomorskimi specjałami"
Vogue Australia
Znowu książka o Włoszech i o jedzeniu, no cóż takie lubię, takie czytuję, takie polecam.
Jest to ostatnia część trylogii o włoskiej przygodzie która zupełnie zmieniła życie autorki.
Z tarasu na dachu Penelope Green spogląda na migotliwe wody Zatoki Neapolitańskiej, na cytrynowy gaj i ogród, w którym kwitną magnolie.
Czy ziścił się jej włoski sen?
Wyobraźcie sobie, że łapiecie powrotny prom do domu i schodzicie na brzeg zabudowany wielobarwnymi fasadami domów, skąd wypływają chmary rybackich łodzi, a zakochane pary idą na aperitif do ulubionej kafejki.
Dla Penny i jej włoskiego ukochanego idylliczna wysepka o nazwie Procida wydaje się miejscem, jakiego poszukują. 
"Często włóczę się z rowerem po mojej wyspie, obserwując otaczające ją morze, dalekie światła, łodzie i statki w zatoce. Ktoś może uważać, że wyspa cię ogranicza, ale tak naprawdę daje ci uczucie całkowitej swobody. To szczęście urodzić się na wyspie: od dzieciństwa rośnie w tobie miłość do morza i z biegiem lat uczysz się coraz lepiej je rozumieć. Morze staje się częścią ciebie."
Najpierw jednak Penny musi znaleźć drogę do zamkniętej wyspiarskiej społeczności. 
Z wyspiarzami łączy ją jedno: upodobanie do smacznego jedzenia, dlatego wyznacza sobie cel – opanować tajniki procidańskiej kuchni i stać się kimś więcej niż tylko gościem na wyspie.
Przy kuchennym stole, w gwarnych kawiarenkach i podczas długich lunchów w cieniu oplecionych winoroślą pergoli Penny uczy się włoskiej sztuki kulinarnej, zawiera przyjaźnie, odkrywa rytmy i tajemnice wyspiarskiego życia.
"Włosi większą część godzin na jawie spędzają żyjąc i oddychając swoją „cuciną”, począwszy od „mammy”, która zrywa się o świcie, by przygotować zabójcze „sugo” – sos na bazie pomidorów, występujący w rozlicznych włoskich przepisach – na rodzinny lunch, a skończywszy na rozmowach zasłyszanych na ulicy. Nierzadko zdarza się napotkać dwóch biznesmenów w drodze na umówione spotkanie albo grupkę nastolatków idących do szkoły, którzy rozprawiają z ożywieniem o tym, jak smaczne danie ostatnio zjedli bądź co zjedzą następnym razem, bądź też o nowym składniku, który właśnie odkryli".
Na Procidzie włoska kuchnia ma jeszcze inny smak. 
Penny buszując wśród garnków nowych przyjaciół, zaczyna odkrywać miejscowe potrawy: faszerowane kalmary, ravioli ze szpinakiem i ricottą czy też placki z endywią, oliwkami i kaparami. Szybko staje się niewolnicą przepysznej cucina procidana. 
Nieco więcej czasu zbiera jej włączenie się do lokalnej społeczności – wycofanej, raczej zamkniętej i niechętnej obcym.
To właściwie nic oryginalnego, bo nie od dziś wiadomo, że każdy Włoch może bez końca opowiadać o jedzeniu.
Talerz spaghetti to jego życie, jego świat, jego uczucia i emocje. 
Autorka jest zawodową dziennikarką, umie więc wczuć się w drugiego człowieka, umie o nim pisać. Tu wprawdzie nie pracuje, tylko cieszy się życiem, ale robi to zawodowo, umiejętnie. 
No i smaczek każdej książki dla mnie czyli przepisy, kilka tych najlepszych, najbardziej mówiących o Procidzie, mój wzrok i smak przyciągnął przepis na Pasta e fagioli - Pasta z fasolą, wypróbuję na pewno a potem opowiem jak smakowała i podam przepis.
Jeśli więc kochacie Włochy kontynentalne i jej ościenne wysepki zapraszam do lektury.
Źródło opisu - okładka książki i Dziennik literacki.

0 komentarze

Prześlij komentarz

Miło że mnie odwiedziłeś....zostaw po sobie ślad.
Anonimie-podaj swoje imię.
Jeśli podoba Ci się mój blog to proszę dodaj go do obserwowanych.
Dziękuję i zapraszam ponownie.

Obserwatorzy Google+

Obserwatorzy Blogger