wtorek, 7 listopada 2017

Pasta z dyni z fetą

Skoro mamy sezon dyniowy i on ciągle trwa i trwa to warto zrobić sobie taką pastę.
Jest nieziemsko aromatyczna i przepyszna.
Inspiracją był blog Ani ale trochę pozmieniałam pastę na swoją nutę.
Pasta jest idealna do kanapek, do zajadania łyżeczką wprost ze słoika, jako dip do warzyw, idealna.
Zachęcam do zrobienia.
Ja użyłam tutaj dyni hokkaido, miksowałam ją ze skórką i dlatego moja pasta jest taka żółta, użyjcie dyni jaką macie, Waszej ulubionej.
Pasta z dyni z fetą.


                 Składniki:

  • 150 g upieczonej dyni hokkaido wraz ze skórką
  • 80 g sera feta
  • 50 ml oliwy
  • 1 łyżka octu jabłkowego
  • 2 ząbki czosnku
  • 1/2 cebuli
  • 1/2 łyżeczki mielonego kminu
  • sól morska do smaku
  • 1/2 łyżeczki wędzonej papryki
  • garść natki pietruszki
  • 2 łyżki suszonej mięty


Dynię ułożyłam na blaszce i piekłam 40 minut w piekarniku nagrzanym do 180 C z opcją grzania góra/dół.
Upieczoną i przestudzoną dynię włożyłam do blendera, dodałam fetę, przyprawy, ocet, posiekaną cebulę i czosnek oraz natkę i miętę i zmiksowałam całość na gładką pastę.
Doprawiłam do smaku solą.
Przełożyłam pastę do słoika i wstawiłam do lodówki na 2 godziny.
Smacznego.
Źródło.
                                          "Podróże małe i duże"
Wiosna to czy jesień?
W sobotę 4 dnia listopada wybraliśmy się do lasu aby pospacerować, nabrać sił na cały tydzień.
Słońce pięknie świeciło, było ciepło bo całe 12 C.
Spacer się udał, nazbieraliśmy nawet grzybów: listopadówek czyli wodnichy późnej a także kurek i podgrzybków zajączków.
Taki listopad to ja rozumiem, soczysta zieleń jak na wiosnę.

0 komentarze

Prześlij komentarz

Miło że mnie odwiedziłeś....zostaw po sobie ślad.
Anonimie-podaj swoje imię.
Jeśli podoba Ci się mój blog to proszę dodaj go do obserwowanych.
Dziękuję i zapraszam ponownie.

Obserwatorzy Google+

Obserwatorzy Blogger