niedziela, 19 listopada 2017

Chleb na zakwasie żytnim z ziarnami słonecznika

Chleby na zakwasie uwielbiam najbardziej, ten lekko kwaskowaty smak i wilgoć, sprężystość tak że przy naciśnięciu palcami, miąższ zaraz odbija.
No właśnie taki chleb dziś proponuję, pyszny.
Budzimy zakwasy i do pieczenia.
Chleb na zakwasie żytnim z ziarnami słonecznika.


               Składniki:

  • 200 g zakwasu żytniego prowadzonego na mące żytniej T 2000
  • 400 g wody źródlanej
  • 12 g soli
  • 100 g ziaren słonecznika + do posypania
  • 50 g prażonej cebulki
  • 600 g mąki pszennej T 650


Wszystkie składniki są ważone nie mierzone.
Do pojemnika z pokrywką wlałam zakwas, dodałam wodę źródlaną i wymieszałam, dodałam sól i znowu wymieszałam.
Teraz dodałam mąkę, cebulkę i ziarna słonecznika i wyrobiłam rękoma ciasto.
Na początku trochę się lepi ale podczas uwalniania się glutenu przestanie.
Przykryłam pojemnik pokrywką i pozostawiłam na blacie kuchennym na 3,5 godziny na wstępne wyrastanie.
Składałam przez ten czas ciasto 2 x co 15 minut, 2 x co 30 minut i 2 x co godzinę.
Składałam ciasto nie wyjmując go z pojemnika a tylko naciągając je i składając do środka i tak na cztery strony świata.
Pojemnik z ciastem po tym czasie włożyłam do lodówki na 10 godzin, potem wyjęłam i złożyłam ciasto i ponownie włożyłam do lodówki na 8 godzin.
Po wyjęciu z lodówki pozostawiłam ciasto na blacie na 30 minut, po czym uformowałam bochen i włożyłam do koszyka rozrostowego wysypanego mąką ryżową.
Przykryłam koszyk ściereczką i tak rosło jeszcze 3 godziny w ciepłym miejscu.
Piekarnik nagrzałam razem z garnkiem żeliwnym do 250 C.
Wyrośnięty chleb przełożyłam na papier do pieczenia aby łatwiej było przenieść go do gorącego garnka.
Nacięłam chleb żyletką, spryskałam wodą i posypałam słonecznikiem.

Włożyłam do gorącego garnka, przykryłam i piekłam 30 minut, po czym obniżyłam temperaturę w piekarniku do 220 stopni, zdjęłam pokrywkę i dopiekałam chleb jeszcze przez 15 minut.
Upieczony chleb studziłam na kratce.
Smacznego.
Przepis autorski.
                                          "Podróże małe i duże"
Zachód słońca
Malowniczy zachód słońca w lipcowy, ciepły wieczór.

4 komentarze

  1. Eeee, a mi nigdy nie urośnie na zakwsasie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skąd tyle pesymizmu? skąd to wiesz Pankoszyk? ja tez myślałam że nic z tego ale wystarczy zrobić zakwas i dbać o niego a chleby będą rosły jak szalone.

      Usuń
  2. Chleb wygląda wspaniale :) pozdrawiamy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiam i ja Was kochani, dziękuję.

      Usuń

Miło że mnie odwiedziłeś....zostaw po sobie ślad.
Anonimie-podaj swoje imię.
Jeśli podoba Ci się mój blog to proszę dodaj go do obserwowanych.
Dziękuję i zapraszam ponownie.

Obserwatorzy Google+

Obserwatorzy Blogger