poniedziałek, 18 września 2017

Żółciak siarkowy marynowany w zalewie korzennej

Żółciak siarkowy bardzo smaczny grzyb jadalny.
Można go spotkać od maja do września, rośnie na pniach drzew i przypomina wyglądem hubę tylko bardzo żółciutką.
Rosną zazwyczaj na paniach drzew liściastych, najbardziej lubią wierzby i topole.
Ja swojego żółciaka znalazłam podczas grzybobrania w lesie na ściętym pniu.
Niektórzy mówią że po ugotowaniu smakuje jak kurczak, sprawdziłam, zgadza się.
Tym razem zamarynowałam je według pomysłu Pyzy, to był dobry pomysł bo grzyby tak przygotowane są rewelacyjne.
Zachęcam do zrobienia jak tylko znajdziecie grzyba na pniu.
Żółciak siarkowy marynowany w zalewie korzennej.


                     Składniki:

  • młody owocnik żółciaka siarkowego ok. 1,5 - 2 kg
  • 2 - 3 marchewki

                    Zalewa:

  • 1 szklanka octu spirytusowego 10 %
  • 4 szklanki wody 
  • 1 łyżeczka soli
  • 5 - 6 łyżek miodu
  • 1 łyżka ziaren gorczycy białej
  • 2 gwiazdki anyżu
  • 2 duże kawałki kory cynamonu tak 5 - 6 cm
  • 6 goździków
  • 3 liście laurowe
  • 5 kulek ziela angielskiego

Do garnka wlałam ocet i wodę oraz dodałam wszystkie przyprawy oprócz soli i miodu.
Gotowałam na małym ogniu 15 - 20 minut.
Jak zdjęłam garnek z ognia dodałam sól i miód, wymieszałam.
Żółciaka oczyściłam z kory, ziemi i usunęłam kawałki trawy, czasami jest poprzerastany, źdźbłami traw.
Pokroiłam go na plastry, mówią na nie "dachówki" i coś w tym jest, jak zerkniecie na zdjęcie na dole posta to potwierdzicie i wrzuciłam do wrzącej lekko słonej wody.
Gotowałam 10 minut, odcedziłam i pokroiłam na kawałki.
Marchew obrałam i pokroiłam na cieniutkie plastry wzdłuż, ja robię to strugaczką do warzyw ale można również nożem tylko aby było cieniutko.
Wrzuciłam paski marchewki do wrzącej wody, blanszowałam 2 minuty, odcedziłam.
Do słoika na dno włożyłam paski marchewki, kawałki grzybów i zalałam gorącą zalewą.
Zakręciłam słoje i gotowe, po około 14 dniach nadają się już do spożycia.
Smacznego.
Przepis od Pyzy.
                                         "Podróże małe i duże"
Żółciak siarkowy

2 komentarze

  1. Ja to nawet tych grzybów nie znałam:)))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze niedawno tez nie ale teraz się nimi zajadam. Warto poznawać nowe gatunki nie tylko jadalne.

      Usuń

Miło że mnie odwiedziłeś....zostaw po sobie ślad.
Anonimie-podaj swoje imię.
Jeśli podoba Ci się mój blog to proszę dodaj go do obserwowanych.
Dziękuję i zapraszam ponownie.

Obserwatorzy Google+

Obserwatorzy Blogger