wtorek, 15 sierpnia 2017

Chleb na dzikich drożdżach z czarnej porzeczki

Kolejny pyszny bochen na dzikich drożdżach wyrósł w mojej kuchni.
Bardzo aromatyczny, rósł jak szaleniec, w rezultacie pyszne kromki chleba na śniadanie zajadałam.
Koniecznie upieczcie sobie taki chlebek, zdrowy, pachnący i mało przy nim pracy.
Chleb na dzikich drożdżach z czarnej porzeczki.


          Składniki: forma keksowa 26 x 12 cm
              Woda z czarnej porzeczki:

  • 165 g czarnej porzeczki
  • 1 łyżka miodu spadziowego
  • 500 ml wody źródlanej, mineralnej lub filtrowanej

              Chleb właściwy:

  • 500 g wody z dzikimi drożdżami jw.
  • 10 g soli
  • 200 g mąki pszennej bio T 997
  • 30 g mąki kukurydzianej
  • 270 g mąki pszennej T 650
  • 2 łyżki nasion konopi łuskanych
  • 20 g nasion chia - szałwii hiszpańskiej


Umyłam, osuszyłam i obrałam porzeczki, wsypałam je do zamykanego słoja.
Dodałam do słoja miód i wlałam 500 ml wody źródlanej, zamieszałam, zamknęłam słój i odstawiłam na kilka dni aby drożdże zaczęły pracować.

Codziennie rano i wieczorem mieszałam zawartość słoja i odgazowywałam.
Po 5 dniach woda buzowała a drożdże były gotowe do rozmnażania, odcedziłam wodę od owoców.
Do pojemnika z pokrywką wlałam wodę porzeczkową, dodałam sól i wymieszałam.
Potem dodałam wszystkie mąki, nasiona konopi i chia i wymieszałam aby powstało dość luźne ciasto.
Odstawiłam pojemnik przykryty na kuchenny blat aby wstępnie wyrosło i składałam ciasto co 30 minut 4 razy.
Ciasto rozciągałam do góry bez wyciągania z pojemnika i wciskałam w środek i tak na cztery strony świata.
Potem wstawiłam pojemnik z ciastem do lodówki na 18 godzin.
Po tym czasie wyjęłam ciasto z powrotem na blat, pozwoliłam mu się ocieplić około 30 minut.
Przełożyłam ciasto po tym czasie do foremki wysmarowanej masłem i wysypanej mąką.
Foremka z ciastem stała teraz na blacie kuchennym, nakryta ściereczką przez 2 - 5 godzin, wszystko zależy od temperatury otoczenia i mocy drożdży.
Piekarnik nagrzałam do temperatury 200 C z opcją grzania góra/dół a do środka piekarnika wstawiłam foremkę z wodą.
Chleb powinien wyrosnąć i zwiększyć swoją objętość o jakieś 50%.
Wyrośnięty chleb spryskałam wodą po wierzchu i piekłam 50 minut.
Upieczony chleb studziłam na kratce.
Smacznego.
Przepis autorski.
                                     "Podróże małe i duże"
Koźlarz
W lipcowym lesie takie oto piękne okazy znajdowałam.
Lato w tym roku deszczowe więc grzybów dużo, jednak dużo też robaczywych.
Zebrałam sporo pięknych osobników.

4 komentarze

  1. Moja mama piecze chleb...ja nie mam zapału do tego. Fajny przepis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hubert, mama nie zaraziła Cię pieczeniem chleba? Pozdrawiam.

      Usuń
  2. Uwielbiam chleb domowej roboty, świetny przepis :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panno Migotko dziękuję za miłe słowa, polecam wypróbować przepis.

      Usuń

Miło że mnie odwiedziłeś....zostaw po sobie ślad.
Anonimie-podaj swoje imię.
Jeśli podoba Ci się mój blog to proszę dodaj go do obserwowanych.
Dziękuję i zapraszam ponownie.

Obserwatorzy Google+

Obserwatorzy Blogger