wtorek, 11 lutego 2020

Nowoorleańskie pączki

Przepis na te małe cudne "poduszki"przybył do Luizjany w USA wprost z XVIII wiecznej Francji jako Beignets i stał się wizytówką tego stanu.
Podobno najlepsze smaży się w Cafe du Monde w Nowym Orleanie, gdzie są sprzedawane od roku 1862.
Wykonuje się je z ciasta drożdżowego, wykonanego na mleku skondensowanym niesłodzonym a dodatkami jest wanilia i gałka muszkatołowa.
Pączki mają kwadratowy bądź prostokątny kształt i podobno w USA najczęściej jada się je na śniadanie.
Nie są nadziewane jak nasze pączki ale za to puszyste i suto obsypane cukrem pudrem.
Smakują obłędnie i robi się je bardzo sprawnie.
Nie sprawią kłopotu nikomu.
Zapraszam na pączki nowoorleańskie.



Składniki:
Ciasto:
  • 3/4 szklanki letniej wody
  • 1/4 szklanki cukru trzcinowego
  • 25 g świeżych drożdży
  • 1 duże jajko
  • 1/2 szklanki mleka zagęszczonego niesłodzonego
  • 3 1/2 szklanki mąki pszennej
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 25 g stopionego masła
  • 1 łyżeczka domowego ekstraktu waniliowego lub ziarenka z 1 laski wanilii
  • szczypta startej gałki muszkatołowej
Dodatkowo:
  • smalec do głębokiego smażenia - dodałam pół/pół z olejem
  • cukier puder do posypania

Przygotowanie pączków:
  • Mleko ma być letnie, wystarczy odrobinę je podgrzać, dodałam do niego letnią wodę, wkruszyłam drożdże i wsypałam łyżeczkę cukru, wymieszałam aby drożdże się rozpuściły.
  • Nakryłam ściereczką i odstawiłam na 15 minut aby drożdże zaczęły pracować.
  • Masło roztopiłam i wystudziłam.
  • Do wyrośniętego zaczynu dodałam resztę cukru, sól, przesianą mąkę, gałkę muszkatołową, wlałam przestudzone masło i roztrzepane jajo.
  • Wyrobiłam wszystko na gładkie i elastyczne ciasto, które przełożyłam do miski z pokrywką i wstawiłam na noc do lodówki.
  • Rano wyjęłam aby ciasto się ociepliło, potem wyrobiłam i rozwałkowałam na grubość 1/2 centymetra.
  • A potem pokroiłam na kwadraty 5 x 5 cm.
  • Nakryłam pączki ściereczką i odstawiłam na 30 minut aby podrosły.
  • Smalec roztopiłam z olejem i podgrzałam do temp. ok. 180 C.
  • Najpierw wrzucam zawsze mały kawałek ciasta aby sprawdzić czy tłuszcz jest już gotowy, jak ciasto szybko wypływa i rumieni się to smażę.
  • Wrzucałam po 4 - 5 pączków i smażyłam z obu stron na złoty kolor.
  • Usmażone pączki osączałam na ręczniku papierowym a jak całkiem wystygły posypałam je cukrem pudrem.

Smacznego.
"Podróże małe i duże"
Wisła w styczniu 2012 roku w Ciechocinku

4 komentarze

  1. No myślę, że i ja dałabym radę. :) Pączki wyglądają obłędnie. Jak zobaczyłam ten puszysty środek, to pomyślałam w mig, że muszę spróbować. :)

    Miłego dnia. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na bank się udadzą, to prosty przepis a smak obłędny. Miłego dnia.

      Usuń
  2. No i teraz mam dylemat - co pierwsze - Nowoorleańskie pączki, czy Nocne drożdżowe. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To proste: pączki na Tłusty Czwartek a drożdżowe na niedzielę. Pozdrawiam Danusiu.

      Usuń

Miło że mnie odwiedziłeś....zostaw po sobie ślad.
Anonimie-podaj swoje imię.
Jeśli podoba Ci się mój blog to proszę dodaj go do obserwowanych.
Dziękuję i zapraszam ponownie.

Obserwatorzy Blogger