poniedziałek, 25 listopada 2019

"Menu świata" Jacek Pałkiewicz recenzja książki

Czy to książka kulinarna?, poniekąd tak, czy to książka podróżnicza?, na pewno tak.
Kto nie jadł z patelni sąsiada, niewiele o nim wie. Docierając do niezliczonych miejsc, osad, wiosek, przysiółków, metropolii, miałem okazję - ale i konieczność - obcować z wieloma niezwykłymi potrawami. 

Jacek Pałkiewicz to polski reporter, eksplorator i odkrywca, członek rzeczywisty brytyjskiego Królewskiego Towarzystwa Geograficznego.
Karierę podróżnika rozpoczął na statkach taniej bandery panamskiej jako oficer.
Pracował w kopalni diamentów w Sierra Leone i kopalni złota w Ghanie.
Szkołę dziennikarską ukończył w Mediolanie, kierował wieloma wyprawami międzynarodowymi, współpracował z rosyjskim Centrum Szkolenia Kosmonautów.
I wiele, wiele innych zalet ma ten człowiek "orkiestra", obecnie mieszka we Włoszech.
W książce "Menu świata" przedstawił relację z kilku wypraw min. na Syberię, Kamczatkę czy do brazylijskiej dżungli.
Każdą wyprawę opisuje ze swojego punktu widzenia, okraszając pikantnymi szczególikami.
Najważniejsze jest jednak to co uczestnicy w trakcie tych wypraw jadali.
I tu zaczynają się schody, bo co można jeść na Syberii gdy za "oknem" czytaj plandeką namiotu minus 40 stopni? oczywiście że renifery ale jak się pozyskuje mięso z tych zwierząt?
No to już inna "para kapci", język renifera uważany jest za przysmak.
Co je się w brazylijskiej dżungli jako przysmak? czyżby małpy, pieczone w całości?
Muszę Wam powiedzieć że do lektury tej książki trzeba podejść głodnym, inaczej żołądek może płatać figle.
W Indochinach przysmakiem jest jajo kacze w którym zaczyna tworzyć się już pisklę.
Zjada się je całe, razem z dziobkiem.
Nie wspomnę już o jedzeniu pyyyyysznego duriana, owocu niezbyt pięknie pachnącego a smakującego podobno wyśmienicie.
Jedzenie tarantul, skorpionów, robaków to już na porządku dziennym.
W Chinach nasz autor przeżył prawdziwe piekło, gdy gospodarze u których przebywał zaserwowali mu mięso psa.
Dzięki temu że wcześniej widział rzeź tych zwierząt, udawał że tak bardzo boli go brzuch że nie może nic jeść.
Dzięki temu uchronił się od zjedzenia psiego rarytasu w Chinach i uronił niejedną łzę nad zwierzętami, które są naszymi przyjaciółmi.
Pisząc swoją książkę autor chciał zwrócić uwagę jak w różnych częściach świata jada się co innego i co innego jest dla tubylców przysmakiem.
Menu ludzi mieszających pod inną szerokością geograficzną jest tak różnorodne, jedyne i niepowtarzalne, specyficzne, dla innej grupy ludzi wręcz niejadalne.
To była ciekawa lektura, jednak nic z tych potraw nie przygotuję, po raz pierwszy chyba.
My Słowianie jadamy zgoła całkiem inaczej i przy tym pozostanę.
Bardzo ciekawa książka, ilustrowana zdjęciami autora, polecam.
Tytuł: Menu świata
Autor: Jacek Pałkiewicz
Wydawnictwo: Świat Książki
Wydana: Warszawa 2017 rok
stron: 318

0 komentarze

Prześlij komentarz

Miło że mnie odwiedziłeś....zostaw po sobie ślad.
Anonimie-podaj swoje imię.
Jeśli podoba Ci się mój blog to proszę dodaj go do obserwowanych.
Dziękuję i zapraszam ponownie.

Obserwatorzy Blogger