sobota, 1 grudnia 2018

"Kłamstwo za kłamstwem" Ewa Lenarczyk - recenzja książki

Ile znieść może kobieta? jak się okazuje sporo a nawet więcej.
„Kłamstwo za kłamstwem” jest współczesną opowieścią o byłych koleżankach ze studiów, które rozdzieliła zdrada i kłamstwa.
Po latach spotykają się, ale niestety kłamstwa dalej się piętrzą, tuszując poprzednie.
Cierpią na tym dzieci, a główna bohaterka aż tak się zapętla w matactwach i kłamstwach, że w końcu nie jest w stanie żyć.
Opuszczają ją wszyscy, więc osamotniona popada w depresje i trafia do zakładu psychiatrycznego. Mimo wszystko z kłamstw trudno się oswobodzić, ale i trudno żyć patrząc na szczęście, tej drugiej okłamywanej.
Akcja książki rozpoczyna się w Pasłęku, ale większość wydarzeń toczy się w mojej, obecnie Gdyni.
Tak pisze autorka na okładce książki a co ja? na to?

Poznajemy Martę już na początku książki podczas ostrej sceny miłosnej, dobrze się zaczęło - pomyślałam.
Potem w wartkiej i ciekawej akcji poznajemy bohaterkę i jej rodzinę.
Marta najpierw prowadzi aptekę w Pasłęku, po perypetiach z mężem przeprowadza się do Gdańska wraz z córką.
Musi przeżyć rozwód z mężem i liczy na spokój i ukojenie właśnie w nowym mieszkaniu.
Nie wie jednak że w mieszkaniu tuż obok mieszka koleżanka ze studiów Lucyna, która to wówczas odbiła jej ukochanego, jedyną wielką miłość - Olka.
Kolejne kłamstwa między dziewczynami sprawiają że konflikt między nimi narasta do rangi tsunami.
Aż tu nagle pojawia się "ukochany" Olek, powraca ze Stanów na moment do Polski i ponownie zaczyna mieszać w życiu i Marty i Lucyny, miesza w głowach paniom.
W tle toczy się historia Michasi i Davida, dzieci koleżanek.
Wartka akcja, Ewa ma lekkie pióro i pisze tak składnie że nie trzeba się zastanawiać co i jak a jedynie czytać ze smakiem.
Książkę przeczytałam dość szybko i trochę miałam niedosyt na końcu, bo chciałam jeszcze.
Może autorka dopisze dalsze losy Marty?
Polecam książkę paniom i panom w różnym wieku, przeczytać taką literaturę warto każdemu.
W jedno lub dwa popołudnia pobędziecie z Martą i jej rodziną, ciesząc się dobrą prozą, polecam.
Ewa Lenarczyk z domu Borkowska, z rodu Jasińskich po kądzieli. 
Urodziła się pod znakiem Ryby w 1956 roku w Elblągu, gdzie mieszkała do matury w 1975 roku, później przeniosła się do Gdańska. 
Pracowała w Szkole Podstawowej nr 5 na Zaspie. 
Była zatrudniona w Urzędzie Statystycznym i zarządzała Halą Targową na gdańskiej Zaspie.
Mieszkała na kaszubskiej wsi, a obecnie znów przeniosła się do Trójmiasta. 
Jest szczęśliwą emerytką, pisze przeróżne romanse i zajmuje się marketingiem Polskiego Kolagenu.
Jeszcze raz polecam książkę do przeczytania a Ewie dziękuję za kilka godzin miłego towarzystwa Marty i jej znajomych.
Książkę można zamówić u samej autorki na stronie: http://www.ewalenarczyk.com.pl
Książka powstała w inteligentnym systemie wydawniczym Ridero
Wydana 2018 rok
stron 272

6 komentarze

  1. Bardzo chętnie przeczytam:))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  2. Hmm, nie wiem. Główna bohaterka była mega irytująca, plątała się to tu, to tam, sama nie wiedząc, czego chce od życia. Do tego ewidentnie miała problem z emocjami - o ile rozumiem szok podczas przyłapania męża na zdradzie i wsadzenie mu w odbyt parasola, o tyle atak ze skórzanym pasem na sąsiadkę i pobicie tejże do krwi, bo próbowała uwiesc jej kochanka, to kwalifikowało się na kryminał. Raz nienawidziła sąsiadki, innym razem broniła jej jak lwica. W ogóle reakcje bohaterów przesadzone. Syn dowiaduje się, że nie jest biologicznym synem swego ojca - zaczyna nienawidzić matkę do tego stopnia, że nawet nie rusza go informacja o jej samobójstwie, no hello! Szef, sluzbista, zwalnia leniwą pracownice, a potem gwałci ją na oczach klientów. Główna bohaterka niby taka nieatrakcyjna, stara i gruba, tak jest w kazdka razie opisana, a jednak w kolejce stoi co najmniej pięciu mężczyzn, by ją posiąść. Damn. Do tego jest nieznośnie przemądrzała, a przy tym głupiutka - najpierw nie rozumie, co faceci gadają o autach i mówi, że wybiera samochodw salonie na podstawie wyglądu, a następnie oburza się, ze facet się z tego śmieje, że kobiety to tylko na wygląd auta patrzą. Nosz kurka, toż przecie to powiedziała. Co główny bohater w niej widział? Chyba tylko slodja, acz nieco podstarzałą blondynę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimie? czego nie wiesz, każdy rozumie jak czuje i to jest super. Dzięki za opinie. Bohaterka może być słodka i podstarzała bo i takie na świecie istnieją, pewnie jesteś młodą i piękna blondyną, mogę tylko gdybać bo komentarz niepodpisany. Pozdrawiam ciepło.

      Usuń

Miło że mnie odwiedziłeś....zostaw po sobie ślad.
Anonimie-podaj swoje imię.
Jeśli podoba Ci się mój blog to proszę dodaj go do obserwowanych.
Dziękuję i zapraszam ponownie.

Obserwatorzy Blogger