piątek, 13 kwietnia 2018

"Życie jest piękne" - zaproszenie na film

"Życie jest piękne" org. wł. La vita è bella, włoski film Roberta Benigniego z roku 1997.
Robert Benigni nie tylko wyreżyserował film ale także zagrał w nim główną rolę i brał czynny udział w tworzeniu scenariusza.
Film został nagrodzony trzema Oscarami: za najlepszy film nieanglojęzyczny, za najlepszą rolę męską i za muzykę.
Film zdobył w 1998 roku Wielką Nagrodę Jury w Cannes, Felixa za najlepszą rolę męską oraz Nagrodę Publiczności na Warszawskim Festiwalu Filmowym.
Dzieło Roberta Benigniego nie przynależy do jednej kategorii filmowej, łączy w sobie cechy tak odległych od siebie gatunków jak: komedia, dramat, film wojenny i film romantyczny.
Film opowiada historię obdarzonego bujną wyobraźnią i poczuciem humoru Guido Orefice zakochującego się w pięknej Dorze. Realizuje szalone pomysły, aby tylko zwrócić jej uwagę. 
Czyni to skutecznie i niedługo ją poślubia. 
Krótko cieszą się wspólnym życiem i swoim synkiem Giosué. 
Gdy przychodzi wojna, z uwagi na pochodzenie żydowskie, Guido z synem i wujem zostają zesłani do obozu koncentracyjnego. 
Dora jedzie za nimi z własnej woli. 
Ukrywając swojego synka w baraku, w obawie przed odebraniem mu jego, a jednocześnie chcąc mu oszczędzić traumatycznych przeżyć, Guido rozpoczyna z nim szczególną grę, wmawiając synkowi, iż ich nowa rzeczywistość jest fikcyjna, a oni sami uczestniczą w zawodach, w których za tysiąc punktów można zdobyć nagrodę-czołg. 
W tym świecie niezwykłej gry strażnicy obozu muszą być okrutni, ponieważ im także zależy na uzyskaniu nagrody, więc chcą zniechęcić konkurentów do rywalizacji. 
Pod koniec filmu Giosué "zdobywa" nagrodę i zarazem traci ojca.
W rolach głównych: Roberto Benigni jako Guido, Nicoletta Braschi jako Dora, oraz fenomenalny Giorgio Cantarini jako syn tej pary Giosué.
Włączyłam film, oglądam początek i przez chwilę pomyślałam, o co chodzi? jakiś pajac skacze po ekranie, chyba nie obejrzę do końca.
I co? obejrzałam, poryczałam się i stwierdziłam po raz kolejny: "nie oceniaj filmu po pierwszych scenach".
Szybko zostałam wciągnięta w wir rodziny Guido i potem to już nie mogłam zaprzestać oglądania, ciekawość zwyciężyła.
Zachęcam i Was do obejrzenia, tylko radzę naszykować chusteczki do nosa, bo płacz może się zdarzyć.
Miłych wrażeń, potem piszcie w komentarzach.

0 komentarze

Prześlij komentarz

Miło że mnie odwiedziłeś....zostaw po sobie ślad.
Anonimie-podaj swoje imię.
Jeśli podoba Ci się mój blog to proszę dodaj go do obserwowanych.
Dziękuję i zapraszam ponownie.

Obserwatorzy Google+

Obserwatorzy Blogger