poniedziałek, 14 marca 2016

Śledzie marynowane po mojemu

Śledzie marynowane na blogu już zamieściłam ale te tutaj są zupełnie po mojemu.
Po 48 godzinach już nadają się do jedzenia a są pyszne, chrupiące, aromatyczne. 
Jeśli ocet spirytusowy którego tu użyłam dla Was będzie za mocny wystarczy użyć tutaj octu jabłkowego.
Zapraszam na pyszną, moją wersję śledzików marynowanych.
Śledzie marynowane po mojemu.

                
                           Składniki:
  • 500 g filetów śledziowych a'la matias 
  • 1 duża cebula
  • 5 - 6 listków laurowych świeżych
  • 3 szklanki wody
  • 3/4 szklanki octu spirytusowego 10 %
  • 1 łyżka cukru
  • 5 - 6 ziaren ziela angielskiego
  • 8 ziaren pieprzu czarnego
  • mleko do moczenia śledzi

Śledzie umyłam i zalałam zimnym mlekiem na minimum 3 godziny. 
Do garnka wlałam wodę, ocet oraz dodałam listki laurowe, ziarna pieprzu i ziela angielskiego oraz cukier.
Zagotowałam wszystko i dodałam pokrojoną w półplastry cebulę, gotowałam minutę.
Odstawiłam marynatę do wystudzenia.
Śledzie osączyłam i opłukałam wodą, pokroiłam na kawałki.
Ułożyłam śledzie w słoiku na zmianę z cebulą i zalałam zimną marynatą.
Wstawiłam do lodówki na 48 godzin aby przeszły smakiem octu i przypraw.
Są chrupiące i jędrne.

Smacznego.
Przepis autorski.
"Podróże małe i duże"
Bez lilak

6 komentarze

  1. mniam, mniam uwielbiam śledzie.
    Zawsze mam zapas w lodówce.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez je wielbię, zrób te koniecznie.

      Usuń
  2. Lubię śledzie, wkrótce wypróbuję przepis:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawy trik moczenia śledzi w mleku. Wypróbuję przy okazji rybnych przystawek na Wielkanoc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, śledzie są chrupiące i jędrne.

      Usuń

Miło że mnie odwiedziłeś....zostaw po sobie ślad.
Anonimie-podaj swoje imię.
Jeśli podoba Ci się mój blog to proszę dodaj go do obserwowanych.
Dziękuję i zapraszam ponownie.

Obserwatorzy Google

Obserwatorzy Blogger